środa, 18 września 2019

Pierwszy deresz w mojej karierze - custom Breyer stablemate clydesdale.

Jak wspominałam, do pokazania zostało jeszcze kilka ofiar. Dzisiaj przedstawiam dereszowatego ogiera Clydesdale w skali sm.


Po raz pierwszy w życiu malowałam deresza - efekt jak na razie mnie zadowala. Standardowo model dostał duże odmiany na nogach i pysku, a także łatkę na brzuchu. Ziarnko kukurydzy, czy jak tam nazywa się miejsce porośnięte ciemniejszą sierścią po uszkodzeniu skóry (prawy zad) to przypadek... po prostu ciapnęłam tam farbą i musiałam to jakoś ukryć 😆.
 

***
Miłego dnia!

11 komentarzy:

  1. Prześliczny, to chyba jedna z Twoich najlepszych prac i tym samym mój ulubieniec <3 Sprytne rozwiązanie, jeśli chodzi o plamkę ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczynając od minusów: nie podobają mi się oczy. Takie dziwne wyszły. Za to deresz wyszedł Ci świetnie! Jaka to technika? Bo głowię się, głowię i nic wymyślić nie mogę. Pastele nie. Nawet najbardziej rozwodniona biała farba wychodzi jaśniej. Widać, że nie ma namalowanych włosków, ale cały na beżowo chlapnięty też nie został, bo ciemniejsza ,,sierść" miesza się z jasną. No i cały jest w maleńkie kropeczki. Co to za magiczna sztuczka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz! Gały ma dziwne, wiem, zwłaszcza prawe (dlatego stoi lewym bokiem na półce x-D).
      Magiczna sztuczka to pastele ;-) konkretnie ze trzy warstwy białego proszku na ciemnobrazowej farbie. Co do malutkich kropeczek, well... to chyba niedokładnie rozkruszony pastel, bo niczym innym nie cudowałam przy tym modelu.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Bardzo ciekawy pomysł. Nigdy bym na to nie wpadła c;

      Usuń
  3. Jestem nim zauroczona. Nie przepadam za tą skalą, ale deresz bardzo ładnie mnie do niej przekonuje. <3 Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zawsze custom jest cudowny! Widać, że coraz bardziej rozwijasz się w kwestii ,,malunków" <3
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń